Leo, przyszłam do Ciebie na sesje zupełnie pogubiona, na skraju wyczerpania energetycznego, zaplątana w różne historie, których za nic nie potrafiłam odplątać. To, co było w potrzebach Duszy, a to, co w rzeczywistości, było oddzielone grubą kreską.
Tęskniłam za czymś, co „znane”, co już doświadczone w tym życiu — za głęboką relacją z Bogiem, z Naturą, z własnym ciałem, za retreatami, medytacją, dedykacją, lekkością, czystością ciała, umysłu i serca. Tęskniłam za tym niesamowicie i nie potrafiłam znaleźć do tego drogi w gąszczu minionych doświadczeń.
Dzięki naszej pracy zrozumiałam, że… właściwie to nie ma do tego powrotu :) Nie ma powrotu do tego, jak „było”, mogę jedynie użyźniać swoją glebę uzdrawiania w TERAZ. Zrozumiałam, że to, co jest dostępne, to pogłębienie doświadczenia życia, niezależnie od szerokości i długości geograficznej. Dostępne jest ściąganie kolejnych warstw, ujrzenie w nagości iluzji. Zrozumiałam, że gdziekolwiek jestem, wolność, relacja z Bogiem i realizacja potencjału są dla mnie dostępne.
Dzięki Twojemu prowadzeniu zrozumiałam, że mogę schodzić do coraz głębszych powłok swojego jestestwa. Każda sesja miała i ma coś z łagodności, a zarazem z prawdy i konsekwentnej pracy. Ton Twojego głosu, Twoje ciepłe spojrzenie, Twoje doświadczenia, mądrość (zdobyta nie tylko w tym życiu!) pomagają zaglądnąć w najmniej przyjemne zakamarki. Jeszcze szczególniej urzeka mnie Twoje czytanie kierunku sesji — prowadzisz od zatopienia w boskiej słodyczy Ciszy do walenia w poduszkę i ryku, jeśli trzeba.
Dzięki pracy z Tobą mam o wiele więcej współczucia do siebie i do innych. Mam coraz więcej szacunku do przeszłości, która jest za mną i którą nauczyłam się puszczać. Podarowałeś niezwykły prezent mojej codzienności w postaci rozwijania we mnie umiejętności odpowiadania życiu i sytuacjom z miejsca Boskiej Obecności. I choć nie zawsze mi się to udaje, to pamiętam, żeby do tej Obecności wracać i niczym zadedykowany ziemi i plonom rolnik, z pokorą uprawiam swoje pole, nie patrząc na pogodę i niepogodę.
Zyskałam ogrom mocy wewnętrznej do stanowienia o sobie, egzekwowania uczciwych i dogodnych warunków pracy, szacunku i miłości do siebie w relacji partnerskiej. Odzyskałam swój głos, swój płomień. To, co było kiedyś chlebem powszednim — nadodpowiedzialność za emocje i stany innych, uczucie „związania” i braku chęci do życia — odchodzi, dając miejsce relacjom z miejsca prawdy i wolności.
Za każdym razem, gdy zbliża się nasza sesja, wiem, że przyniesie ona coś ważnego, czasem aż boję się potencjału tych sesji, haha! <3 W trakcie naszej pracy zawsze czułam się zaopiekowana, prowadzona zgodnie z moimi potrzebami i możliwościami na dany dzień.
Dziękuję za prowadzenie, Leo, za dar, jakim jest praca z Tobą.